Ta strona wykorzystuje pliki cookies (pol.:ciasteczka)
Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies (pol.: ciasteczka). Korzystając ze strony internetowej Marwit wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania zawartości naszych serwisów.
Dowiedz sie więcej na temat polityki cookies »

zŁapany na rozmowie

Każdy ma jakieś kulinarne upodobania z dzieciństwa, a Ty jakie smaki pamiętasz z tego czasu?

Wspomnienia kulinarne z dzieciństwa to jak sentymentalna podróż w czasie, z tą tylko różnicą, że te smaki możemy dziś przywołać, dzięki rodzinnym recepturom. Za to właśnie uwielbiam święta. Tak samo za rodzinną atmosferę, jak i za domowe smaki, za którymi tęsknię. Domowy pasztet i faszerowane jajka smażone na maśle. Barszcz na prawdziwym zakwasie, uszka z grzybami i gołąbki z sosem grzybowym. Głęboki w smaku rosół i jedyny w swoim rodzaju tort orzechowy z czekoladowym kremem. Tych smaków i wspomnień są dziesiątki, jednak najważniejsze wspomnienie to wspólne chwile przy stole z bliskimi… I do tego chcę wracać najbardziej.

Coś się zmieniło od tego czasu w kuchni i w kulinarnej świadomości Polaków?

Mam wrażenie ze niemal wszystko. Dorastałem w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. To był totalnie inny krajobraz. Jak przez mgłę pamiętam kolejki i mleko w kankach. Cały krajobraz minionych lat. Kartki na żywność i chemie też pamiętam, choć wtedy nie wiedziałem do czego służą. To był prawdziwy przełom - również kulinarny. Dziś wybór produktów jest większy, dostęp do informacji, a tym samym świadomość. To temat na książkę. Sporo w naszej świadomości zmieniły podróże, programy kulinarne, media i marketing. O ile, mam wrażenie, między 1989 a 2010 przeżywaliśmy zachwyt wszystkim co obce. W ciągu ostatnich lat obserwujemy powrót do korzeni, poszukiwanie tradycji i tożsamości. Mamy renesans polskiej kuchni i polskich produktów. Kulinarnie to bardzo ciekawy czas.

Mówią, jesteśmy tym, co jemy. W takim razie, co znajdziemy w Twojej lodówce?

Jestem sporo poza domem. Ciągle w podróży. Mieszkam sam, więc mam lodówkę singla. Zawsze są w niej jajka i masło, dobry sos sojowy, kawałek sera i jakaś dobra kiełbasa lub dojrzewająca szynka, pyszna musztarda i świeży sok. Poza tym masa warzyw, w i poza lodówką. Płatki owsiane, bakalie i kasza jaglana są także zawsze na podorędziu. W domu jadam głównie śniadania, a te jadam zawsze. Potem sok i w drogę!

Jak postrzegasz kulinarne skłonności naszych rodaków?

Jesteśmy tradycjonalistami. Lubimy żurek, schabowego i pomidorową. Lubimy też - jedno drugiego nie wyklucza - poznawać nowe smaki. Stąd kuchnia włoska i sushi, czy chociażby sukces wietnamsko-chińskich przybytków gastronomicznych. Wiemy coraz więcej o jedzeniu i mamy coraz mniej czasu. Liczymy wydatki, bo żyjemy w mało stabilnej i dynamicznie rozwijającej się rzeczywistości. Stad ciężko o jednoznaczne opinie, bo nasze społeczeństwo jest podzielone. Jemy i dobrze i źle, lubimy tradycję i nowoczesność. Najważniejsze jest jednak to, że mamy wybór i nasz rynek wciąż nam go daje. Są kraje, które nie mają tyle szczęścia, gdzie o wiele trudniej kupić warzywa i owoce i świeże soki (śmiech!). To też poniekąd pytanie natury biologiczno-kulturowej. Biologicznie człowiek lubi tłuste, słone i słodkie. Tak jesteśmy skonstruowani i nie ma w tym nic złego, o ile nasza dieta jest zbilansowana i oparta o naturalne produkty. Druga ważna rzecz to kultura i społeczna wiedza dotycząca tego, co jest zdrowe. Z tym niestety trochę gorzej, bo nasze narodowe wyniki zdrowotne nie są najlepsze. Dlatego cieszę się, że mogę pracować w Mawitem, bo wierzę, że to szansa by dotrzeć do ludzi z naszym wspólnym przekazem, że zdrowie może być na wyciągnięcie ręki. Może świetnie smakować i wciąż mieć też dobrą cenę. To inwestycja, która warto podjąć.

Żeby jeść zdrowo potrzeba dużo czasu i pieniędzy. Jak niewielkim kosztem zamienić tradycyjnego schabowego z ziemniaczkami na coś pożywnego i zdrowego?

To mit. Oczywiście dobra wędlina czy ser muszą kosztować. By wyprodukować butelkę świeżego soku potrzeba 0,5 kg m marchewki, to naturalne, żeby produkt miał swoją jakość potrzeba czasu i wiedzy. Podobnie jak chwilę zajmie nam zdobycie wiedzy na temat dobrego żywienia. Ale warto pamiętać, że to inwestycja na całe życie. I to nie tylko w nasze zdrowie, ale także zdrowie naszych bliskich. Jest kilka prostych zasad: 3-5 posiłków dziennie, zawsze w oparciu o naturalne produkty, zawsze śniadanie, produkty z pełnego przemiału - razowa mąka i makaron, kaszę, sporo warzyw i owoców, jak najmniej cukru i niewiele soli, mało smażenia, co nie znaczy, że wcale.. I pewnie jeszcze kilka. Tyle na początek. To przecież niewiele! I sport! Spacer, odpoczynek i sen. Zdrowe życie może być przyjemne. Warto to dla siebie i bliskich zrobić by być bardziej uśmiechniętym, lepszym dla siebie i innych.

Nie ukrywajmy, że panuje też przekonanie, że zdrowe jedzenie jest po prostu niesmaczne. Koszmar każdego dziecka - szpinak i brukselka, niektórym śnią się po nocach do dziś. Jak przemycić dzieciom cenne wartości odżywcze warzyw, które nie są dla nich smakołykami?

To kolejny mit. Najlepsze restauracje na świecie pracują na najświeższych produktach na szpinaku i brukselce także… Jeśli są rozgotowane na papkę nie dziwne, że dzieci nie chcą ich jeść, w końcu są smakoszami. Dzieci jedzą to co my, więc warto inwestować w swoją dietę i sukcesywnie, ale bez nacisku podsuwać im nowe smaki, czasem potrzeba miesięcy by przekonać się do kaparów czy oliwek. Warto by wspólne posiłki odbywały się w miłej atmosferze i bez opresyjnego naciskania na kolejną porcję buraczków. Lubimy to, co znamy, więc też warto zapoznawać dzieci ze światem kuchni ze smakami i zapachami. Najlepiej przez wspólne gotowanie. To szansa, by zbliżyć je do dobrego, domowego jedzenia. Pamiętajmy też o dostępności, sięgamy po to co jest na wyciągnięcie ręki. Zawsze warto mieć w zanadrzu świeży sok, bakalie, czy owoce. Słodycze są jak broń... W domu nie jest nam potrzebna.

Jesteś człowiekiem orkiestrą – prowadzisz akcje i warsztaty kulinarne, współpracujesz z telewizją, teraz zostałeś jeszcze ambasadorem marki Marwit! Masz jeszcze czas na gotowanie w domu?

Staram się, bo bardzo to lubię. Kiedy jestem z przyjaciółmi, z rodziną, to jest automatyczne. Nie traktuję tego jak pracę, tylko jak moja Mama. Jako wyraz miłości, sympatii i chęć podzielenia się tym, co mam. Potrzebuję gotować i jeść dla kogoś i z kimś. Oprócz gotowania w domu uwielbiam odkrywać nowe smaki podróżować i podglądać kucharzy przy pracy. Mamy scenę gastronomiczną, która rozwija się w zawrotnym tempie - stąd też lubię jadać w restauracjach, bo one dają mi obraz tego, gdzie kulinarnie teraz jesteśmy.

Skłaniasz się bardziej ku tradycji czy lubisz eksperymentować w kuchni?

Cenie zarówno tradycję, jak i nowoczesność. To paradoks, ale to co dziś jest tradycją, kiedyś było nowością. W Europie nie znaliśmy ziemniaków, a mogło by się wydawać, że to tradycyjny polski dodatek, a ma on niecałe 200 lat historii w naszym kraju. Podobnie pomidorowa to dość świeży wynalazek, zważywszy na to, że pomidory pochodzą z Ameryki Południowej. Kuchnia się zmienia i zawsze tak było, wierzę, że warto czerpać z tradycji rozwijać ją, ale korzystać z tego, co daje nam technologia. Warto by obie te wartości niosły ze sobą zdrowie i dbanie o nasza planetę. To dziś wielkie wyzwanie. Dlatego w kuchni wciąż poszukuję i używam świeżych lokalnych, najczęściej sezonowych, produktów, ale korzystam z inspiracji z całego świata, bo dziś choćby dzięki internetowi łatwiej się uczyć niż kiedykolwiek wcześniej.

Co skłoniło Cię do współpracy z Marwitem, bycie ambasadorem to bardzo odpowiedzialna funkcja?

Dla mnie to zaszczyt i przyjemność. Uwielbiam te soki i zawsze je lubiłem. Mamy wspólne wartości i podobne wyzwania, chcemy razem dzielić się dobrym pożywieniem i wiedzą o tym, co dobre i potrzebne. Dla mnie Marwit to idealny partner, nowoczesna, duża, polska, rodzinna firma, zdrowe produkty i świetny smak. Poza tym w 100% naturalne, a dziś to wielka zaleta!

Zdradzisz nam jakie medialne plany macie wraz z Marwitem?

Zawsze mnie intrygowało, skąd biorą się produkty spożywcze, jak powstają, jaka jest ich historia. Marwit to ikona, ten sok znają w naszym kraju niemal wszyscy, chcemy wspólnie opowiedzieć jego historie, pokazać kulisy i ludzi, którzy za nim stoją, bo ten sok to poniekąd historia jednego człowieka, który dzięki swoim marzeniom i ciężkiej pracy zbudował marchewkowo owocowe imperium, które dziś wspiera gwardia niemal czterystu pracowników. To perfekcyjnie pracujący mechanizm, dzięki któremu na niemal każdej sklepowej półce w Polsce możemy znaleźć świeży sok Marwit.

Marwit - line
Pobierz Marwitowinki
Marwitowinki
Sprawdź nasze przepisy
Przepisy Marwit